Zapis chata z Andrzejem Sapkowskim, który został przeprowadzony w trakcie promocji hiszpańskiego wydania „Ostatniego życzenia”.
Pytania dotyczą głównie polskiej fantastyki. AS wypowiada się także na temat filmu „Wiedźmin”.

Chociaż recenzje pańskiej książki, które czytałem są pozytywne, nadal dla czytelników hiszpańskich jest pan postacią nieznajomą. Mógłby pan krótko opisać fabułę „Ostatniego Życzenia” żebyśmy poszli do księgarń je kupić?

AS: Proste: jest to zbiór opowiadań fantastycznych pełnych potworów. Bohater jest zawodowym zabójcą, gatunku Philipa Marlowe’a Chandlera. Podobieństwo nie jest zbiegiem okoliczności, ponieważ Chandler jest jednym z moich ulubionych autorów.

Czy w Polsce, podobnie jak w Hiszpanii, większość publikowanej fantastyki jest pochodzenia amerykańskiego bądź angielskiego?

AS: Tak. Ale w odróżnieniu od innych krajów europejskich, w Polsce wydaje się także dużo fantastyki tubylczej, pisanej przez młodych autorów. Dla czytelnika polskie nazwisko autora nie jest powodem by NIE kupować książki.

Nie sądzi pan, że wszechobecny wpływ Tolkiena mógł zaszkodzić fantasy?

AS: Absolutnie. Tolkien stworzył fantasy. A przynajmniej najistotniejszy rodzaj fantasy: tą, której miejscem jest świat nieistniejący. Drugim ojcem fantasy był Robert Howard, który stworzył tak zwaną heroic fantasy. Tak więc ojciec nie mógł jej zaszkodzić.

Czy jest jakaś inna pańska książka wydana po hiszpańsku? Czy był pan wcześniej w Hiszpanii? Jak się tu panu podoba?

AS: Jest to moja pierwsza książka i pierwsza podróż do Hiszpanii. Nie mówię ani nie czytam hiszpańsku, ale kraj bardzo mi się podoba.

Będzie pan przedstawiał książkę w Madrycie? Gdzie można pana spotkać, żeby zdobyć autograf?

AS: Nie będzie formalnej prezentacji, ale będę w Domu Książki Alcala gdzie ma miejsce wystawa poświęcona Bibliopolis Fantastica dziś o 19.00 i z przyjemnością podpiszę książki tych, którzy mnie o to poproszą.

Czy jest pan zadowolony z filmowej adaptacji pańskich opowiadań?

AS: Nie.

Jak pan widzi włączenie Polski do UE?

AS: Nie interesuje się specjalnie polityką, ale wydaje mi się, że Polska zawsze była częścią Europy.

Co pan sądzi o Stanisławie Lemie?

AS: Na Lemie uczyłem się SF. Był pierwszym autorem, którego czytałem. Miałem szczęście mieć tak wspaniałe wprowadzenie do tego gatunku. Myślę, że twórczość Lema należy do największych osiągnięć światowej fantastyki naukowej. Kto nie czytał Lema, nie może uważać, że zna ten gatunek.

A jak pan ocenia twardą SF?

AS: Osobiście mi się podoba, ale nie mogę jej pisać ani tego nie próbuję. Jedyna maszyna, której działanie trochę znam jest maszynka do mielenia mięsa tak więc nie mogę kompromitować się tak przed czytelnikami…

Jak się panu podobają James Ballard, Philip Dick i Jorge Luis Borges? Czy w jakiś sposób wpłynęli na pana?

AS: Tak. Borges od razu. I również Ballard, Jestem wielkim fanem New Wave. A W odniesieniu do Dicka, to może zabrzmi to dziwnie, ale zdecydowanie przedkładam jego opowiadania nad powieści.

Szczerze: Czy film jest tak zły jak mówią? A serial telewizyjny? Czy wie pan, czy kiedyś będziemy go mogli tu zobaczyć? (chociaż wątpię)

AS: Jak zobaczyłem po raz pierwszy film miałem ochotę wyemigrować i nigdy nie wrócić już do Polski. Ale może jest to opinia autora, który myśli, że stworzył świat doskonały, a wszelkie adaptacje muszą być gorsze niż jego dzieło.

Jaka według pana jest przyczyna braku poważania z jakim pisarze i czytelnicy „poważnej” literatury zwracają się do tych, którzy lubią SF (poza całą literaturą w ogóle)

AS: Uważają, że pisanie o rzeczach, które nie istnieją jest stratą czasu. Myślą, że literatura powinna mówić o problemach życia codziennego. Nie przyjmują tłumaczenia, że SF i fantasy owszem, mówią o rzeczywistości, tyle że jest ona ukryta pod inna formą. Ale to zrozumiałe: straciliśmy przychylność opinii publicznej przez te źle napisane książki z półnagimi kobietami na okładkach.

To naprawdę zaszczyt, ze jest tu pan z nami, dziękujemy. Czy czytał pan Douglasa Adamsa? Jak się panu podoba?

AS: Tak, czytałem pierwszą część cyklu „Autostopem przez galaktykę” i wydała mi się bardzo żywa i zabawna. Ale następne, które również przeczytałem, tracą wiele.

Dzień dobry. Można było pana zobaczyć w ostatnich dniach na Hispaconie (coroczny hiszpański konwent SF i fantasy) Czy zauważył pan duże różnice w porównaniu z konwentami, które odbywają się we wschodniej Europie?

AS: Tylko jedną: że zamykali konwent pomiędzy 14 a 16, z czym się nie spotkałem.

Czy jakiś pisarz hiszpański bądź iberoamerykański zdobył w Polsce popularność? Może Arturo Perez Reverte?

AS: Reverte od razu. Coelho też zdobył powodzenie „Alchemikiem” (był na wszystkich listach bestsellerów)

Już przeczytałem ‚Ostatnie Życzenie’ i bardzo mi się podoba ten cyniczny ton i zmierzch świata, który pan przedstawia. Życzę wszystkiego najlepszego. Czy będzie pan pisał fantasy w przyszłości? Co pan pisze teraz?

AS: Historia o Geralcie z Rivii jest zakończona siódmym tomem. Nie będzie ani sequeli ani prequeli. Aktualnie piszę trylogię fantasy historycznej, której pierwszy tom właśnie ukazał się w Polsce.

Myśli pan, że jest wielu polskich pisarzy, których można by wydać na zachodzie?

AS: Oczywiście. Lem, Tokarczuk, Nurowska, Terakowska, Hanna Krall, Huelle…

Czy na co dzień czytuje pan SF? Jacy są pana ulubieni autorzy?

AS: Tak, czytam dużo. Jestem prawdziwym fanem. Moi ulubieni autorzy to między innymi Roger Zelazny, Tolkien, Jack Vance, Robert Silverberg, Fritz Leiber, Tanith Lee, Sheri Tepper.

Jeśli musiałby pan wybierać mocne opowiadanie, kogo by pan wybrał, Lovecraft’a czy Cortazara?

AS: Są bardzo różni, ale myślę, że Cortazara. „Każdego ognia ogień” uważam za za jedno z najlepszych opowiadań w historii. Ale również znam wszystkie dzieła Lovecrafta i bardzo mi się podobają.

Czy sądzi pan, że w literaturze mamy do czynienia z pisarzami i ludźmi, którzy piszą książki, jak to wczoraj mówiła tu Maria de la Pau Janer?

AS: To jest fakt, ale nie wiem z czego wynika. Znam wielu pisarzy tylko jednej książki: ponieważ albo chcieli napisać tylko jedną książkę, albo zmęczyło ich pisanie. Ale nawet mimo, że nie piszą są uznawani za ważnych. A osoby takie jak ja, które napisały i sprzedały wiele książek nie są szanowane, tylko nazywane komercyjnymi.

Czemu Polska zawdzięcza swoje apogeum literatury fantastycznej, w porównaniu z innymi krajami europejskimi?

AS: Nie mam zielonego pojęcia.

Czy ma pan zamiar napisać powieść o wątku, powiedzmy, bardziej ‚realnym’ i odstawić na bok SF?

AS: Trylogia, którą właśnie piszę, ma miejsce w momencie dość istotnym w historii Europy (wojny husyckie w XIVw) choć znajdą się w niej elementy fantastyczne, jak magia. Lubię pisać w ten sposób i poza tym nie chcę zawieść moich fanów. Chociaż gdybym chciał mógłbym pisać książki ‚realistyczne’.

Dwie najbardziej znaczące pozycje na liście wschodniego kona SF to Stalker i Solaris (jedna z nich jest adaptacją Lema) reżyserowanych przez Tarkowskiego. Czy jeśli by nadal żył chciałby pan, żeby ten reżyser adaptował którąś z pańskich powieści?

AS: Osobiście te filmy mnie nie przekonują. Powieści są doskonałe, ale adaptacje nie są dobre.

Już przeczytałem „Ostatnie życzenie”. O czym są następne tomy, które myślę, nie są opowiadaniami?

AS: Proszę poczekać na tłumaczenia i sam pan zobaczy. Trudno jest streścić całą fabułe na czacie. Jeżeli przyjadę na hiszpański konwent w przyszłym roku, obiecuję opowiedzieć o czym dalej jest saga.

Czy myśli pan, że czytelnik hiszpański będzie mógł wychwycić wszystkie aluzje literackie i nawiązania do kultury polskiej i słowiańskiej, które są tak częste w pańskiej sadze o Geralcie?

AS: Niektóre będą bardzo trudne do zrozumienia, ale chciałbym zaznaczyć, że przejrzałem książkę i zauważyłem, że wiele zwrotów zostało przetłumaczonych na odpowiedniki hiszpańskie, także sądzę, że to tłumaczenie pozwala zrozumieć ducha książki. Oczywiście, jak mówią Włosi „traduttore, tradittore”. Zawsze się coś traci, tak jest w życiu.

Skąd wziął się pomysł na mieszanie gatunku powieści ‚noir’ z ‚heroic fantasy’?

AS: Prawdopodobnie wzięło się to z mojego zamiłowania do fantasy połączonego z zamiłowaniem do Chandlera i powieści ‚noir’.

Czy widział pan „Raport Mniejszości”? Co pan sądzi o dzisiejszym kinie SF?

AS: „Raportu” nie widziałem. Ale wydaje mi się, że od czasów ‚Blade Runnera’ nie było dobrego filmu SF.

Czy ingeruje pan w ekranizacje pańskich powieści, czy woli pan pozwolić, by reżyser i scenarzysta robili swoje?

AS: Niestety, zostawiłem im całą robotę, ponieważ myślałem, że zrozumieli moje książki. Albo chociaż próbowali zrozumieć. To był duży błąd.

Potwory, które występują w ‚Ostatnim Życzeniu’ (gratuluję, to wspaniała książka) są owocem pańskiej wyobraźni czy są to legendarne stworzenia z mitologii polskiej?

AS: W moich książkach występują trzy typy stworzeń. Pierwsze to te zaczerpnięte mitologii lub demonologii, z różnych części świata. Drugiej grupie wymyśliłem nazwę, zwyczaje i zachowanie. Trzeci rodzaj to te, które wymyśliłem, ale których nazwy wziąłem z terminologii entomologicznej (niektóre nazwy owadów brzmią dosyć potwornie) Większość ludzi nie wie, że są to nazwy owadów…

Jak, jako reżyserzy filmów fantastycznych, podobają się panu Lynch i Cronemberg? Jacy inni reżyserzy pana interesują?

AS: Generalnie nie jestem miłośnikiem kina. Ani żadnym ekspertem. Sporo mnie więc kosztuje osądzenie, kto jest lepszy od kogo. Ale ani trochę nie lubię Lyncha, a Cronemberga znoszę tylko od czasu do czasu.

Interesuje się pan konwencjonalnym gatunkiem grozy jako pisarz i czytelnik?

AS: Lubię gatunek grozy, zarówno Lovecrafta jak i niektórych polskich świetnych autorów, jak Grabiński. Napisałem dwa opowiadania w tym gatunku, ale nie sądzę, że będę pisał więcej. Nie dlatego, że były złe, ale mało straszne.

Czy sądzi pan, że literatura jest powołaniem, czy zawodem?

AS: I jednym i drugim. Muzy i bogowie musieli cię naznaczyć, żebyś był pisarzem, ale bez profesjonalenego podejścia dotyk bogów nie wystarcza.

Czytałeś amerykańską fantasy? Jeśli tak, to jaka jest twoim zdaniem główna różnica między twoją fantasy a tą, którą jesteśmy przyzwyczajeni czytać w Hiszpanii?

AS: Przeczytałem prawie wszystko. Moim zdaniem polska fantasy bardziej szanuje czytelnika. Najlepszym przykładem jest to, że nigdy nie piszemy niekończących się sag, jak to robią Amerykanie tylko po to, żeby dalej wyciągać pieniądze. Faktem jest, że Amerykanie zaczynają czytać na uniwersytecie, a Europejczycy dużo wcześniej (dziewięć, dziesięć lat) Autorzy to wiedzą i traktują czytelnika według tej różnicy.

Generalnie w Hiszpanii poziom tłumaczeń jest trudny do określenia. Jest pan zadowolony z tłumaczenia pańskiej książki?

AS: Na tyle ile to mogę stwierdzić (choć nie znam hiszpańskiego, mogę ocenić niektóre części) jestem bardzo zadowolony. Oczywiście ostatnie słowo mają czytelnicy.

Pomysł na sagę o Geralcie pojawił się przed czy po napisaniu opowiadań?

AS: Najpierw napisałem opowiadania, trwało to rok, dwa. Opublikowałem je w czasopismach, bo żaden z polskich wydawców nie chciał wydawać polskiego autora. (To się zmieniło, kiedy ‚Ostatnie Życzenie’ zaczęło cieszyć się ogromnym zainteresowaniem) Wykorzystując sukces, chciałem dla polskiej fantasy zrobić coś typowego: sagę. Chociaż już wtedy wiedziałem, że będzie to historia, która znajdzie swój koniec. Podobnie jak powieść, tylko trochę dłuższa.

Czytałem, że pisze pan powieść historyczną z elementami fantastycznymi. Jak się panu podoba Jack Vance?

AS: To jeden z moich ulubionych pisarzy. Lubię go za jego humor.

Jestem miłośnikiem Tolkiena i fantasy. Dlaczego powinienem kupić pańską książkę.

AS: Nie zawiedzie się pan.

Podoba się panu „Rękopis znaleziony w Saragossie” Hasa? Myśli pan, że to dobra adaptacja?

AS: Tak. Myślę, że to jeden z niewielu przypadków, kiedy film jest lepszy od książki.

Ostanio czytałem Raya Bradburyego i nie do końca mnie on przekonuje. Jest zbyt ciężki przez swoją metafizykę, jak na mój gust. Tęsknię bardziej za przygodą. Co pan sądzi? Dziękuję.

AS: Bradbury jest następnym gwiazdą SF. Może się podobać lub nie, ale trzeba go przeczytać.

Czy grał pan w RPG na podstawie pańskich książek? Myśli pan, że RPG są dobrym źródłem inspiracji do pisania?

AS: Nie jest to dobre źródło inspiracji. Znam tę grę bardzo dobrze, choć prawie w nią nie grałem. Mam nadzieję, że gracze zainteresują się poprzez grę moją książką.

Czytał pan cykl „Pieśń Lodu i Ognia” Georga R.R. Martina? Co pan sądzi o jego sposobie łamania konwencji gatunku?

AS: Niestety, przykro mi. Jest to jedna z niewielu pozycji, których nie czytałem. Ale otrzymała tyle nagród, że nie wątpię, że jest dobra. Poza tym, Martin jest w moim wieku (1948 to był dobry rok dla SF…)

Jaką metodą posługuje się pan, by pisać tyle książek z taką ilością oryginalnych pomysłów?

AS: Dużo pracuję.

Czy przyzwyczaił się pan do nowych technologii pisania? To znaczy, woli pan komputer, czy kartkę i długopis?

AS: Moje pierwsze powieści były napisane ręcznie, a dopiero potem przeniesione na maszynę. Ale od sześciu, czy siedmiu lat piszę tylko na komputerze i nie mogę wyobrazić sobie, by pisać inaczej.

Co pan sądzi o wydaniu pańskiej książki? Nie jest to dość ryzykowny pomysł ufać amatorskiemu wydawnictwu?

AS: Jest bardzo ładne. Jeśli zaś chodzi o to, że wydawnictwo jest stosunkowo nowe powiem: nigdy nic nie wiadomo.

Z tego co zrozumiałem poświęcił się pan sprawom handlu międzynarodowego dopóki nie osiągnął pan wieku raczej dojrzałego jak na powieściopisarza. Kiedy zaczął pan pisać?

AS: W 1985 napisałem pierwsze opowiadanie a w 1986 opublikowano „Wiedźmina”. Od jakichś 10 lat jestem wyłącznie pisarzem.

Kiedy uważa pan, że człowiek stanie na Marsie? Ma pan jakieś wątpliwości odnośnie tego, że człowiek postawił nogę na Księżycu, a przynajmniej z Apollo XI?

AS: Nie mam pojęcia. Ale moim zdaniem ludzie nie mają nic do roboty na Marsie. Jest wiele miejsc na Ziemi, które warto najpierw odwiedzić, i gdzie można robić rozsądne rzeczy.

Czy czuje się pan za dobrze traktowany podczas swojej pierwszej wizyty w Hiszpanii? Nie sądzi pan, że media powinny zwrócić na pana większą uwagę ze względu na to, że pana książki sprzedają się tak dobrze w pana kraju?

AS: Jestem osoba skromną i nie potrzebuję, by mnie zapowiadali z trąbami i fanfarami, brawami i pozdrowieniami. Potraktowano mnie lepiej niż dostatecznie dobrze.

Czytałem, że saga o Geralcie jest zakończona. Nad czym pracuje pan teraz?

AS: Jak już powiedziałem pracuję nad sagą historyczną, która zaczyna się tomem ‚Narrenturm’.
POŻEGNANIE
AS: Bardzo miło gawędziło mi się z czytelnikami. Mam nadzieję, że moja książka im się spodoba i być może będziemy mogli się poznać na prezentacji podczas mojej następnej wizyty w Hiszpanii.

Tłumaczenie: Beith
Korekta: Yatzec