Tomasz Piwowarczyk z Andrzejem Sapkowskim, Słowo Ludu z dnia 1.03.2002

Jaka będzie nowa powieść Andrzeja Sapkowskiego, twórcy ogromnie
popularnej sagi o wiedźminie? Największy polski pisarz fantasy
ma zamiar zaskoczyć swoich fanów – tym razem powstanie cykl
fantasy historycznego. Jak zdradził autor, powstał już pierwszy
tom powieści…

Jaka będzie nowa powieść Andrzeja Sapkowskiego, twórcy ogromnie
popularnej sagi o wiedźminie? Największy polski pisarz fantasy
ma zamiar zaskoczyć swoich fanów – tym razem powstanie cykl
fantasy historycznego. Jak zdradził autor, powstał już pierwszy
tom powieści…
TP: Fantasy jest wreszcie w świetle jupiterów…

AS: Do niedawna wielu odmawiało temu, co piszę, miana
literatury. A teraz już wiadomo, że nie da się twórczości
fantasy wykreślic z kanonu. Będę, być może, trywialny, ale to
dużo lepiej jak wyróżniają niż jak ganią albo niszczą…

TP: Niszczą?

AS: A tak, ten gatunek literatury wcale nie był
rozpieszczany, często traktowany źle.

W Polsce fani fantastyki stanowili getto miłośników nie wiadomo
czego. Przed swym debiutem dość precyzynie przeanalizowałem
rynek i znalazłem własny nurt rzeki, którym chciałem popłynąć.
Była to też zasługa mojego wydawcy, który nie obawiał się
polskiego autora. Naprawdę bano się polskich twórców fantasy,
miano nas za dziwaków.

TP: Na Zachodzie fantasy jest od dawna w modzie.

AS: Proszę nie zapominać, że “Hobbita”, a potem “Władcę
pierścieni” Tolkiena początkowo traktowano w Anglii jako
literaturę dziecięcą. Eksplozja ogromnej popularności Tolkiena
jest zasługą – to śmieszna rzecz – pirackiego wydania w USA oraz
niezwykłego wprost trafienia atmosferą i poetyką “Władcy
pierścieni” w ówczesny świat hippisów. Tu tkwi źródło jego kultu.

TP: Wydaje się jednak, że zżymałby się pan
określeniem “polski Tolkien”.

AS: Na pewno bym się zżymał, bo między mną a Tolkienem jest
więcej różnic niż podobieństw. Poza tym, świat fantasy to nie
tylko Tolkien i Sapkowski!

TP: Ale co się dzieje, że ludzie tak lubią świat odrealniony?

AS: Są różne tłumaczenia, znam ich kilka. Najprostsze głosi,
że czytelnik lubi opowieść, która jest opowieścią… Ma święte
przekonanie, że autor daje mu coś wyjątkowego, pełnego,
opwiedzianego od początku do końca.

TP: Baśniowa prostota?

AS: Znowu odpowiem: i tak, i nie. Tolkien napisał “Drzewo i
liść”, gdzie jasno wywiódł, że nie ma ograniczeń dla kreacji
pisarza. Jeżeli napiszę, że drzewa są żółte, mają liście
niebieskie, a niebo nad nimi jest czerwone – to czytelnik ma
święty obowiązek przyjąć moją wersję. Słowem, dla mnie fantasy
to opowieść bez żadnych ograniczeń, zwykła opowieść ze swą
wewnetrzną realnością, własną prawdą. Powtórzył tę prawdę
zankomity epigon Tolkiena – Jonathan Caroll. Powiedział, że
zabierając się do czytania musisz realny świat zdjąć jak palto i
powiesić na haku… Do czasu aż nie skończysz.

TP: Jak jest dzisiaj, po sukcesie “Wiedźmina”?

AS: Jestem na pewnym rozdrożu. Był taki moment, kiedy
stworzony przeze mnie bohater nałożył na mnie obowiązek
napisania wielotomowej powieści. Wypełnilem ten obowiązek.
Niechżeż polska fantasy ma swoją sagę!

TP: I ma!

AS: Uznałem polskiego czytelnika za wyrobionego, którego nie
należy karmić powtórzeniami. Teraz zdecydowałem się więc na
zupełną odmianę emploi, zupełną. Ale jednocześnie nie
chciałbym, by mówiono o mnie tak, jak Ballardzie czy o
Vonnegucie. To oni spotkali się z pretensjami, że odjechali od
fantastyki w momencie, kiedy tylko zarobili na benzynę…

TP: Co to więc będzie?

AS: Fantasy historyczne. Nie należy tego mylic z historią
alternatywną. Tło historyczne, akcja historyczna, sztafaż
historyczny… a do tego elementy świata fantasy. Bohaterem ma
być mężczyzna w historycznym kontekście, jak tylko można w
odrealnionym świecie. Kończę pierwszy tom, który
zatytułowałem “Narrenturm”, czyli “Wieża błaznów”. Całośc ma być
trylogią, ale nie planuję jej tytułu – każdy tom będzie miał
własny.

TP: Kiedy wydanie?

AS: No, z tym jest największy problem; bardzo nie lubię
udzielać odpowiedzi, które mogą okazać się kłamliwe. Jak powiem:
początek lata… chyba nie skłamię.

TP: Czekamy.

Słowo Ludu z dnia 1.03.2002