Marcin Lewandowski z Bogusławem Polchem

ML: Co teraz Pan rysuje?

BP: Reklamę, okładki książek, ilustracje do gier na CD ROM.

ML: Czy ma Pan zamiar powrócić do poprzednich
cykli (Funky, Wiedźmin)?

BP: Tak.

ML: Dlaczego wręcz za aksjomat uznaje się to, że
fantasy trzeba rysować „inaczej” niż sf?

BP: Są to „inne” światy, stąd „inne” rysowanie jest
uzasadnione, lecz nie jest to pewnik.

ML: Rozwinięcie pytania: jak się ma styl
ilustracji w „Mieczu Przeznaczenia” (cienka kreska) do stylu w
komiksie. Czemu ta zmiana stylu, skoro ilustracje są bardzo udane?

BP: Ilustracja książkowa (moim zdaniem) nie jest tożsama
z ilustracją komiksową. Dla jasności: „cienka kreska” wyparła stopniowo w
wiedźminie „grubą”.

ML: Dlaczego te ilustracje nie były dalej
umieszczane we wznowieniach „Miecza…” oraz dlaczego rysunki nie były
zamieszczane w innych zbiorach opowiadań?

BP: Pytanie do wydawcy.

ML: Jak przebiegał „rozwój” wizerunku
wiedźmina? W książce wygląda on inaczej.

BP: Wizerunek Geralta ewoluował w czasie zachowując także
typ urody mieszczący się w kanonie.

ML: Jak to było z Jaskrem i Yennefer? W książce
nie ma nigdzie pokazanych ich twarzy, tylko oddalone sylwetki.

BP: Nie było potrzeby czynienia ich dominanta ilustracji.
Twarz „złej” Yennefer była raz eksponowana.

ML: Czy oglądał Pan film „Dragonheart”? Jeśli
tak, to czy Pana wizja smoka uległa zmianie? Innymi słowy: czy każdy
artysta ma własną wizję stworów fantasy, czy jest jakiś kanon wyglądu
stworów, tak jak kanonem w fantasy jest to, ze krasnoludy mają brody, a
elfy żyją w lasach?

BP: Nie wiem, czy każdy artysta ma własną wizję… ja mam
i mój obraz świata fantasy niekiedy odbiega od kanonów. Elfy jednakowoż
żyja także poza lasami.

ML: Jak wobec tego wyglądają inne stwory? Jak
by je Pan narysował?

BP: Niebanalnie.